Wyjazdy - Jordania - Przewodnik, wakacje, biuro podróży
  • Jesień DAHAB

    Zapytaj o ofertę
    08-10-2022
    DAHAB PAŹDZIERNIK 2022 nr.2 - wyjazd szkoleniowy WINDSURFING
  • Vassiliki WIND wrzesień

    Zapytaj o ofertę
    05-09-2022
    Kurs windsurfingu za granicą LEFKADA VASSILIKI 2022 Wrzesień nr 2
  • Ladies on WS Board

    Zapytaj o ofertę
    15-08-2022
    Ladies on windsurf board - VASSILIKI na LEFKADZIE 2022
  • WIND wakacje 2022 KOS

    Zapytaj o ofertę
    06-08-2022
    Wakacje z windsurfingiem w Grecji  Psalidi Kos Sierpień 2022
  • VASSILIKI 2022

    Zapytaj o ofertę
    22-08-2022
    Wyjazd WIND do VASSILIKI Sierpień 2022
  • Kurs WIND Grecja

    Zapytaj o ofertę
    18-07-2022
    Szkoła windsurfingu LEFKADA VASSILIKI Lipiec 2022 nr 3
  • Egipt PAŹDZIERNIK 2022

    Zapytaj o ofertę
    20-10-2022
    Szkoła windsurfingu w Egipcie - SOMA BAY - Październik 2022 NR 3
  • Lefkada WIND 2022

    Zapytaj o ofertę
    29-08-2022
    LEFKADA windsurfing w Vassiliki Sierpień / Wrzesień 2022
  • SOMA BAY Egipt 2022

    Zapytaj o ofertę
    29-09-2022
    Windsurfing w Egipcie SOMA BAY Wrzesień/Październik 2022
  • Windsurfing w Egipcie

    Zapytaj o ofertę
    13-10-2022
    Windsurfing w Egipcie - SOMA BAY - Polska Szkoła PAŹDZIERNIK 2022 NR 2
  • Kurs WINDSURFING Grecja

    Zapytaj o ofertę
    11-07-2022
    Windsurfing wyjazd zagraniczny LEFKADA VASSILIKI Lipiec 2022 nr 2
  • Grupowy kurs Windsurfingu

    Zapytaj o ofertę
    08-08-2022
    Wakacje windsurfing wyjazd szkoleniowy LEFKADA VASSILIKI Sierpień 2022 nr 2
  • Wrzesień w SOMA BAY

    Zapytaj o ofertę
    08-09-2022
    Windsurfingowy wyjazd szkoleniowy do SOMA BAY - Egipt - WRZESIEŃ 2022 nr 2
  • LEFKADA Sierpień 2022

    Zapytaj o ofertę
    01-08-2022
    Grecja windsurfing LEFKADA VASSILIKI w Sierpniu 2022
  • Soma Bay LISTOPAD

    Zapytaj o ofertę
    03-11-2022
    Windsurfing w Soma Bay - LISTOPAD 2022
  • Wyjazd WIND Soma Bay 2022

    Zapytaj o ofertę
    22-09-2022
    Wyjazd WIND do SOMA BAY - WRZESIEŃ 2022 NR 4
  • Szkolenie WIND Grecja

    Zapytaj o ofertę
    25-07-2022
    Wyjazd windsurfingowy LEFKADA VASSILIKI Lipiec 2022 nr 4
  • Egipt JESI|EŃ 2022

    Zapytaj o ofertę
    10-11-2022
    Windsurfing w Soma Bay - LISTOPAD 2022 nr.2
  • Kurs WIND w Egipcie

    Zapytaj o ofertę
    06-10-2022
    Kurs WINDSURFINGU w SOMA BAY - Egipt 2022 - PAŹDZIERNIK nr 1
  • Soma Bay jesień 2022

    Zapytaj o ofertę
    27-10-2022
    Soma Bay - jesień 2022 - windsurfing
  • Wrzesień 2022 w Soma Bay

    Zapytaj o ofertę
    01-09-2022
    Szkoła windsurfingu w Egipcie - SOMA BAY - Wrzesień 2022 nr 1
Powrót

Przewodniki

JORDANIA

PRZEWODNIK TURYSTYCZNY - JORDANIA

Jordania-Wycieczka-Podróż-Atrakcje turystyczne-Jordan-Attractions

Jordania uchodzi za jedno z najbardziej przyjaznych dla turystów i spokojnych, a także najbardziej europejskie z państw arabskich. Leżący pomiędzy Izraelem, Irakiem i Arabią Saudyjską kraj przyciąga turystów z całego świata zabytkami będącymi najsłynniejszymi symbolami Bliskiego Wschodu oraz swoją niezwykłą, charyzmatyczną urodą. Jordania, a w zasadzie Haszymidzkie Królestwo Jordanii jest monarchią konstytucyjną, rządzoną obecnie przez króla Abdullaha II. Być może nie zachęcą nas nadmorskie kurorty, bowiem Jordania ma niewielki dostęp do morza w postaci wybrzeża liczącego zaledwie 26 km, ale za to obejrzymy najpiękniejszą na świecie pustynię, Wadi Rum. 

Kuchnia

W Jordanii można zjeść coś z tego rejonu świata, ale dostępne są także przeróżne potrawy europejskie. Kuchnia tego kraju w sumie niewiele różni się od tych znanych z innych państw na Bliskim Wschodzie. To głównie robione na bazie mięsa kebaby i shoarmy. Jako dodatek lub odpoczynek od mięsa można tu kupić jedną z pysznych sałatek, humus lub falafel. A desery są standardowo bardzo słodkie, przy czym najpopularniejsza jest baklawa. Warto też spróbować grillowanych kiełbasek kofte lub mahshi, czyli warzyw nadziewanych mięsem.

Muzyka

Jordańska muzyka jako odrębny twór nie istnieje. To po prostu muzyka arabska, która tu na Bliskim Wchodzie jest ponad podziałami i konfliktami. Islamskie kraje arabskie mają ewidentnie wspólną nutę. Muzyka arabska ma swoje korzenie w rytmach greckich i jednak przez lata zmieniała się w zależności czy wychodziła poza meczety, czy też ją tam na powrót wciskano. W wyniku tych zabiegów dziś trudno dostrzec różnice między utworami religijnymi i świeckimi. Oczywiście muzyka arabska, także w Jordanii idzie z duchem czasów i powstają tu nowoczesne utwory komercyjne, ale słychać w nich spory związek z tradycyjną nutą arabską. Jordania jednak ze swą obecną muzyką uważana jest na najbardziej kosmopolityczną w świecie arabskim, bo sporo w tych utworach zapożyczeń z innych stron świata.

Ludność

To dość jednolite społeczeństwo jak na ten rejon świata. Aż 98% to Arabowie, a 93% to wyznawcy islamu. Znamienny jest fakt, że jest to dość młody naród, posiadający duży odsetek obywateli w wieku do 15 lat, aż 35%. Średnia długość życia to około 76 lat. Te dwa aspekty to wynik tradycyjnej wielodzietności oraz służby zdrowia na dość dobrym poziomie. Ludność Jordanii skupiona jest głównie w dolinie Jordanu. Co ciekawe, na tle krajów arabskich, Jordania świetnie wypada w kwestii edukacji. Pomimo, że nadal istnieje tu problem analfabetyzmu, to jest to jedynie 3% ogółu. Ponadto spory odsetek mieszkańców studiuje, ponieważ w Jordanii jest około 20 szkół wyższych.

Klimat

Obszar Jordanii jest zróżnicowany pod kątem klimatycznym, ponieważ znajdziemy tu aż trzy strefy klimatyczne. Na południu kraju panuje sucha strefa klimatu podzwrotnikowego, w środkowej części znajdziemy się pod wpływem klimatu podzwrotnikowego kontynentalnego, a na północy śródziemnomorskiego. Południe kraju to niesamowite wręcz upały dochodzące do 50°C, gdzie noc nie przynosi zbytniej ochłody. Dalej na północ amplitudy temperatur są większe, upały latem dochodzą do 32 °C, a zimą zdarzają się lekkie mrozy. Opady deszczu należą na terenie całego kraju do rzadkości, za to pustynne burze są dość częstym zjawiskiem. 

Wizy i inne formalności

Polscy turyści zobowiązani są do posiadania wizy. Trudno będzie ją nabyć przed podróżą, ponieważ Jordania nie ma u nas swojej ambasady, a najbliższa jest w Berlinie. Najprościej jest nabyć ją na przejściu granicznym wjeżdżając do Jordanii lub na lotnisku przy odprawie paszportowej. Wizy są niedostępne jedynie na przejściu na Moście Króla Husajna (Allenby Bridge) i kosztują 20 dinarów jordańskich. Na lotniskach też znajdziemy kantory. Dodatkowo trzeba opłacić podatek wjazdowy, który wynosi kilkanaście dolarów.

Ceny

Waluta Jordanii to jordański dinar. 1 dinar to 100 piastrów albo 1000 filsów. Początkowo ciężko się w tym odnaleźć, ponieważ większości sprzedawców podaje cenę jako ilość, ale bez podania jednostki. Przelicznik dla polskiego turysty to około 1 JD=4,5 zł. Jordania nie należy do tanich celów podróży. Przykładowe ceny przeliczone na naszą walutę: falafel 1,35 zł (około 300 filsów), shoarma 3,15zł. Dość drogi jest tu alkohol, na przykład piwo w barze to około 27 zł. O zawrót głowy mogą przyprawić niektóre ceny biletów dla zwiedzających, słynna Petra to koszt około 225 zł. 

PRZELOTY I POBYT - JORDANIA

Transport. Najprostsza droga do Jordanii to droga powietrzna. Jedna opcja to wylot z Polski bezpośrednio do stolicy kraju Ammanu. Druga możliwość to lot czarterowy do Taby w Egipcie, skąd można potem dotrzeć do Jordanii od strony Izraela. Można także dotrzeć z Polski autokarem do Damaszku lub Tel Avivu, a potem stamtąd do Jordanii, niemniej obecnie lepiej nie ryzykować takim podróżowaniem.

Na miejscu najwygodniejszym środkiem transportu jest komunikacja miejska, łącząca wszystkie większe miasta. W przypadku lokalizacji naszego celu poza miastem, można skorzystać z minibusów shared-taxi, które dojeżdżają do wszystkich ważnych zabytków. Można wynająć samochód lub przemieszczać się taksówkami, ale to znacznie podniesie koszty podróży. 

Noclegi. Ogólnie rzecz ujmując nie ma w Jordanii tanich hoteli, ale to nie do końca jest prawda. Wszystko zależy od lokalizacji, a przede wszystkim od sezonu, który wybierzemy na podróż. Wysoki sezon w Jordanii to wiosna i jesień, poza tymi miesiącami można znaleźć nocleg na każdą kieszeń. Świetną opcją są hostele, które oferują dość dobre warunki, łącznie z klimatyzacją i dostępem do Internetu. Ciekawostką są także hotele w okolicach Morza Martwego, które są uznawane za jedne z najlepszych na świecie kompleksów uzdrowiskowych. 

ATRAKCJE TURYSTYCZNE - JORDANIA

Wadi Rum. To największa pustynia w Jordanii i jedno z ciekawszych miejsc w tym kraju. Była zamieszkiwana przez wiele kultur, począwszy od czasów prehistorycznych, stad też wiele pozostałości ich życia, jak petroglify czy rysunki skalne. Dziś to miejsce zamieszkują Beduini, którzy dzięki sporemu ruchowi turystycznemu zyskują środki na całkiem dobre utrzymanie. Wadi Rum to nie jest zwykła piaskowa pustynia, to także kraina fantazyjnych formacji skalnych w kolorach żółto-pomarańczowych. Przyciąga zwolenników wspinaczek, jazdy konnej lub z użyciem samochodów terenowych i biwaków pod gołym niebem. Obecnie znajdziemy tam sporo zarządzanych przez Beduinów obozowisk, które oferują namioty, miejsca do spania pod gołym niebem, a także zaplecze gastronomiczne i łazienki z bieżącą wodą.

Najciekawsze punkty w tym rejonie to wąwóz Khazali z rysunkami nabatejskimi, czerwone wydmy oraz skalny most Um Frouth. Do Wadi Rum można bez problemu dotrzeć komunikacją miejską z Akaby lub Petry.

Od 2001 roku pustynia jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


Petra. To najsłynniejszy zabytek Jordanii, pozostałości miasta wykutego w skałach przez Nabatejczyków. Leży w południowo-zachodniej części Jordanii, na terenie wyżynnym w skalnej dolinie, gdzie prowadzi jedynie wąska droga wśród skał, czyli wąwóz As-Sik. Petra to kompleks budynków zachowanych w różnym stopniu, wykonanych w piaskowych skałach o różowym zabarwieniu, stąd też nazwa Różowe Miasto. Główne budynki to skarbiec oraz położony wyżej klasztor Ad-Deir. Nie sposób obejrzeć wszystkich atrakcji w jeden dzień, dlatego też warto przeznaczyć na ten punkt programu chociaż dwa dni. Wtedy można zapuścić się w boczne uliczki, gdzie można oglądać inne, mniej znane zabudowania Petry. Warty zobaczenia jest system cystern i wodociągów, który Nabatejczycy stworzyli, aby zapewnić wodę dla rozwijającej się populacji.

Akaba. To ważne miejsce dla zwolenników plażowania, nurkowania oraz zakupów. To ostatnie zajęcie jest o tyle atrakcyjne, że Akaba jest strefą wolnocłową. W mieście leżącym nad Zatoką Akaba, znajduje się jedyny w kraju port morski i rybacki, ośrodek sportów wodnych a także akwarium morskie. Zwolennicy sportów wodnych nacieszą tu oczy pięknymi rafami, poszaleją z nartami wodnymi lub po prostu na dmuchanym bananie. Z Akaby jest także bardzo blisko na pustynię Wadi Rum. Osoby zainteresowane historią znajdą tu natomiast kilka ciekawych zabytków. Najważniejsze to ruiny kościoła bizantyjskiego w IV wieku oraz fortu mameluckiego zbudowanego na planie czworoboku. Ciekawe jest także zorganizowane w dawnej rezydencji Husajna, Muzeum Archeologiczne.

Morze Martwe. To w zasadzie jezioro bezdopływowe, którego poziom wciąż maleje. Leży na pograniczu Jordanii i Izraela, a dzięki zasoleniu i nagromadzeniu minerałów zyskało już różne nazwy (Cuchnące Morze, Jezioro Asfaltowe, Diabelskie Morze). Jednakże dzięki takiemu składowi, woda ma właściwości lecznicze, zbawienne na szereg chorób skórnych. Jego oficjalna nazwa także ma swoje podłoże. Niewiele jest organizmów, które są w stanie przeżyć w tej wodzie, w zasadzie tylko bakterie. Każda ryba, która dotrze tu z prądem rzeki Jordan, od razu ginie. Wysokie zasolenie powoduje, że mogą się tu kąpać nawet osoby nie umiejące pływać, po prostu unoszą się na wodzie. Panie chcące skorzystać z dobrodziejstw urodowych Morza Martwego muszą korzystać z prywatnych plaż, ponieważ Jordania jako kraj muzułmański nie dopuszcza paradowania w stroju kąpielowym. Wejście na jedną z plaż należących do ośrodków spa za około 7 dinarów rozwiąże ten problem.

Dżeresz. Miato leżące 50 km od Ammanu, a jego starożytna nazwa to Geraza. To jedno z najlepiej zachowanych rzymskich miast starożytnych. Stanowisko archeologiczne ukazuje tu kilka ważnych zabytków, jak np. świątynię Artemidy wraz z ołtarzem ofiarnym i kolumnadą, świątynia Zeusa, teatr rzymski, Forum Owalne z 56 kolumnami, Brama w kształcie łuku (Łuk Hadriana) a ponadto kompleks łaźni, hipodrom, fontanny i kościoły chrześcijańskie.

Madaba. To niewielka miejscowość kilkadziesiąt kilometrów od Ammanu. Atrakcję stanowią piękne mozaiki z IV i VI stulecia. Najważniejszym zabytkiem jest mozaika na posadzce bazyliki św. Jerzego przedstawiająca mapę Palestyny i Dolnego Egiptu. Na zwolenników zabytków czekają też pozostałości grobowców i budowli bizantyjskich.

Góra Nebo. To miejsce, z którego według podań biblijnych Mojżesz miał zobaczyć ziemię obiecaną. Wzgórze ma zaledwie 790 m n.p.m., ale widok na Morze Martwe i Dolinę Jordanu jest niepowtarzalny. Przy dobrej widoczności można zobaczyć stamtąd wieże w Jerozolimie.

Dolina Wadi Kharrer. Miejsce nad rzeką Jordan, gdzie przebiega granica Jordanii z Izraelem. Tam według archeologów znajduje się miejsce chrztu Jezusa. Dzięki temu biblijnemu zdarzeniu, dolina stała się przez wieki skupiskiem budownictwa sakralnego. Znaleziono tu na niewielkim terenie 11 kościołów bizantyjskich, 5 basenów chrzcielnych oraz jaskinie mnichów.

Rihab. Miejscowość, w której odkryto najstarszy kościół chrześcijański, prawdopodobnie zbudowany około 33-70 r.n.e. To grota znajdująca się pod kościołem św. Jerzego. Według naukowców było to miejsce spotkań, a być może miejsce zamieszkiwania 70 uczniów Jezusa, czego dowodzi mozaika z napisem „70 ukochanych przez Boga”.

Adżlun. Miasto leży około 20 km od Dżaraszu, na wzgórzu Dżabal Awf. Zabytkiem jaki warto tu przejazdem zobaczyć jest zamek arabski Kalat ar-Rabat z XII wieku. Zbudowany na polecenie Saladyna, przechodził potem przez ręce Mongołów, Turków, Mameluków, w 1812 roku został uszkodzony przez trzęsienie ziemi.

Amman. Stolica Jordanii, położona na wysokości 850 m n.p.m. Jej historia sięga zapisków w Starym Testamencie. Na przestrzeni wieków Amman przechodził spod rządów Ammonitów i króla Dawida, w ręce Egipcjan, Nabatejczyków i Arabów. Stąd też oglądać można tam ruiny zabudowań z różnych okresów. Zabytki rzymskie to np. amfiteatr, forum, odeon i świątynia Herkulesa. Arabski zabytek to cytadela z VIII wieku. W Ammanie znajduje się także muzeum archeologiczne w dawnej świątyni Herkulesa, gdzie oglądać można eksponaty z obszaru Jordanii. Całości szlaku zabytków dopełniają trzy piękne meczety.

Al-Karak. To wyjątkowe miejsce, warte zobaczenia. Według podań to miejsce pokrywa się z biblijnym miastem moabskim. Niezależnie od tego ciekawy jest zamek krzyżowców, który można tu obejrzeć. Zbudowany został w połowie XII wieku i stanowił element fortyfikacji pomiędzy Akabą a Turcją, a obecnie uważany jest za największy obiekt krzyżowców.

 

HOTELE W JORDANII

W okolicy znajduje się wiele godnych polecenia obiektów oferujących zakwaterowanie.

KLIKNIJ I ZAREZERWUJ NOCLEG

INNE INFORMACJE - JORDANIA

Jordania - przewodnik - moje wrażenia z pobytu

Granica Izrael - Jordania w Eilat

Po 6 dniowej podróży po Izraelu, kraju w który żył Jezus, postanowiłem zawitać do sąsiedniej Jordanii. Szczególnie chciałem odwiedzić 2 miejsca: Petrę, która widnieje na liście 10 Cudów Świata, oraz przepiękną pustynię Wadi Rum. Po nocy spędzonej na plaży w Eilat, z samego rana postanowiłem przekroczyć granicę z Izraelem. W nocy nie dało rady, gdyż przejście jest wtedy zamknięte i dopiero rano od godziny około 5-6 ponownie otwierają. Poinformowali mnie o tym izraelscy żołnierze stacjonujący przy granicy z Jordanią. Zatem z samego rana wyruszyłem spacerkiem. Marsz szybkim tempem trwał około 45 minut. Szedłem wzdłuż granicy usianej zasiekami. W końcu doszedłem do przejścia granicznego. 5 osób czekało już w kolejce. Szybkie sprawdzenie dokumentów, opłata za wizę (chyba około 100zł, ale nie jestem już pewien).

Tuż za granicą czekali na mnie taksówkarze. Spotkała mnie z ich strony niemiła niespodzianka. Taksówkarze mieli przywódcę, który jako jedyny mówił po angielsku. Nie dajcie się zwieść, że taksówka grupowa każdego klienta kosztuje tyle samo, co indywidualna. Ekipa widziała, że jestem sam. Chciałem poczekać na innych ludzi, by podzielić koszty. Szef poinformował mnie, że dla mnie bez różnicy, bo tak czy siak zapłacę tyle samo. A droga do Wadi Rum to około godziny-półtorej jazdy taksówką. Lekko zirytowany poprosiłem o podwózkę do najbliższego miasta. Stamtąd niskim kosztem chciałem pojechać autobusem do Wadi Rum. Po 15 minutach dotarłem. Kierowca busa swoją odpowiedzią na pytanie:

-Kiedy ruszamy?

przelał szalę goryczy. Powiedział, że dopiero wtedy jak ZBIERZE SIĘ GRUPA :) Czyli może nawet za parę godzin:) Zrezygnowany usiadłem i postanowiłem czekać. Miałem nadzieję, że ekipa znajdzie się szybciej. Choć jak rozejrzałem się wokół, to nigdzie nie widziałem obcokrajowców. Poczułem się trochę nieswojo. Wtem nagle pojawiła się grupa dziewczyn, z którymi wynegocjowałem dobrą cenę i koszt podzieliliśmy na wszystkich. Jednak da się!!!

Podsumowując: Czekajcie na granicy na kogoś z kim moglibyście razem podróżować taksówką.

 

Pustynia Wadi Rum w Jordanii

Kraj, podobnie jak południowa część Izraela jest bardzo pustynny. Nie byłem na północy, więc ciężko mi się wypowiedzieć, jak tam wygląda krajobraz. Kontynuując opowieść, wraz z dziewczynami dojechałem aż do Pustyni Wadi Rum. Po drodze, opowiedziały mi, że przyjechały na 2 tygodnie zwiedzać Jordanię. Gdy dotarliśmy na miejscu, rozdzieliliśmy się. Wciąż lekko podirytowany początkiem wyprawy, postanowiłem rozejrzeć się i dowiedzieć co i jak.  Przed budynkiem, z którego zaczynało się wycieczkę, znowu czekało kilkunastu taksówkarzy. Nie bardzo miałem ochotę z nimi negocjować ceny. Mnie został przydzielony jeden z opiekunów, który pokazał mi cennik. MOIM GŁÓWNYM BŁĘDEM BYŁO ZAŁOŻENIE, ŻE W JORDANII PODOBNIE JAK W IZRAELU, CENY SĄ STAŁE I NIENEGOCJOWALNE. Izrael to kraj cywilizowany, bardziej europejski. Natomiast w Jordanii jest jak w Egipcie. CENY TRZEBA NEGOCJOWAĆ!!!  Trzeba być cały czas czujnym. Izrael uśpił tę czujność:) Niestety nie zapytałem wcześniej dziewczyn, ile kosztowała je wycieczka. Kilkugodzinna wycieczka objazdowa samochodem terenowym, kosztował mnie w końcu 85 Dinarów (ponad 400zł). Powinienem negocjować. Nie zrobiłem tego. Mam nauczkę. Ale teraz pokładam nadzieję w tym, że ktoś to przeczyta i nie popełni moich błędów. Podczas objazdówki, spotkałem ponownie tę samą grupę dziewczyn. Okazało się, że one zapłaciły jedynie 35 Dinarów, za jeszcze bardziej rozbudowaną wersję wycieczki. Prawie cały czas jeździliśmy obok siebie. Widzieliśmy te same miejsca. Z tym, że one zapłaciły 3 razy mniej i były w grupie. A ja miałem wycieczkę indywidualną. Znowu dałem się zwieść Jordańczykom, którzy powiedzieli, że jest mało ludzi i nie wiadomo, ile będę czekał na kogoś z kim mógłbym podzielić koszty podróży. Niepotrzebnie zgodziłem się, gdyż jak ruszyliśmy, przyjechała taksówka z turystami:)

Podsumowanie nr 2: Negocjować ceny i nie bać się czekać na innych turystów:)

 

Najpierw podjechaliśmy z moim opiekunem do lokalnego domostwa. Tam poznałem osobę, która miała pokazać mi Pustynię. Niestety Pan nie mówił po angielsku. A wiem, że wielu z tych, którzy oprowadzali turystów, znali język angielski. Zatem też proście o anglojęzycznego przewodnika. Zapłaciłem za wycieczkę i ruszyliśmy dalej. Najpierw miałem wspiąć się na małe wzniesienie i nabrać sobie wody do butelek. Tak, dostałem 2 butelki 1,5l i miałem nalać sobie wody ze źródła. Zrobiłem to, cyknąłem parę fotek i wróciłem na dół. Ruszyliśmy ponownie w trasę I dopiero od tego momentu zaczęła się prawdziwa pustynia. Coś wspaniałego. Olbrzymie przestrzenie i ogromne skały. Właśnie ten element nadawał uroku temu miejscu. Nie było to puste miejsce jak Sahara. Czerwonawy kolor sprawiał, że Wadi Rum wyglądała jak planeta Mars. Weszliśmy na jedno ze wzgórz, skąd rozpościerał się przepiękny widok. Potem pojechaliśmy dalej i miałem okazję zobaczyć np:

  • Napisy i obrazy starożytnych nebateńczyków na olbrzymiej skale 
  • Piaskowe wzgórze, po którym można by było zjechać na snowboardzie (wyglądało jak jedna z wydm na Saharze)
  • Canyon, a wewnątrz starożytne napisy na skałach.
  • Namiot beduiński, w którym spożyliśmy herbatkę i chwilę odpoczęliśmy od słońca

Nie było jakoś nadzwyczajnie gorąco. Jadąc samochodem, owiewał nas wiatr i było całkiem przyjemnie. 15-20 minut na każdą z atrakcji i kontynuowanie drogi. Polecam wycieczkę każdemu. Sama objazdówka trwała około 4-5h, po czym zajechaliśmy do miejsca, gdzie miałem spędzić noc. Okazało się, że nikogo tam jeszcze nie było. Przewodnik obiecał, że za godzinę ktoś przyjedzie. Nie bardzo widziało mi się pozostanie samemu na środku pustyni. W końcu jednak do tego doszło. Zostałem. Przewodnik pożegnał się i wrócił do domu. Spędziłem samemu około 2h na pustyni. Na szczęście, co 5-10 minut przejeżdżał w pobliżu samochód z turystami, zatem w razie czego można było się do kogoś zwrócić o pomoc. Miałem tylko 3l wody...daleko bym z tym nie zaszedł na piechotę:) W międzyczasie pospacerowałem po okolicy, wspiąłem się na lekkie wzgórze i porobiłem trochę zdjęć.

Wydaje się, że przestrzenie między skałami nie są ogromne. Miałem jednak okazję przejść się, czekając na człowieka obsługującego kemping. Szedłem około 40 minut i miałem wrażenie jakbym w ogóle nie zbliżył się do miejsca docelowego. Można tak iść, iść i nie dojść. Złudna jest pustynia:)

W końcu po około 2h przyjechał Jordańczyk. Uśmiechnięty, pozdrowił mnie. Zaczął przygotowywać namioty dla mnie i jednej pary z Holandii, która miała przed zmierzchem dojechać. Potem zaczął gotować. Czekała nas uroczysta kolacja nocą. W końcu towarzysze przyjechali do obozowiska. Poznaliśmy się. Było to starsze małżeństwo na emeryturze. Zjedliśmy kolację. Zapaliliśmy shishę (miałem okazję uczyć towarzyszy zaciągania się za pomocą fajki wodnej), porozmawialiśmy, pośpiewaliśmy arabskie hity i poszliśmy spać. Oni do namiotu, a ja pod gołym niebem. I właśnie te chwile zapamiętam do końca życia. Tylu gwiazd nie wdziałem nigdy i nigdzie. Ze względu na położenie bliżej równika (bliżej  gwiazd), totalną ciemność w nocy, miałem okazję oglądać wspaniałe, rozświetlone niebo. Nie zdawałem sobie sprawy, że aż tyle jest gwiazd na niebie. Tam to wszystko było widać jak na dłoni. Napawałem się tym widokiem. W końcu zasnąłem. Rano śniadanko i w drogę powrotną. Małżeństwo wracało już do domu. Kończyli urlop. Wcześniej byli w Petrze, do której tego dnia wybierałem się. Opowiedzieli mi co nieco. Podjechaliśmy do miejsca startu, pożegnaliśmy się i każdy ruszył  swoją stronę.

Starożytna Petra

Ja wsiadłem do autokaru jadącego do Petry. Spotkałem tam dziewczyny, z którymi zapoznałem się dzień wcześniej. Ich następnym celem nie było jednak starożytne miasto, a stolica Jordanii - Ammann. Zatem przesiadły się na przystanku autobusowym w nowej części miasta Petra. Natomiast poznałem nową ekipę. Ludzi z całego świata. I to jest właśnie esencja podróżowania, że mamy okazje poznawać takich samych zapaleńców, jak my, którzy uwielbiają podróżować i poznawać nowe kultury. Po zakwaterowaniu od razu pojechaliśmy busikiem do starożytnej części miasta Petry. Nie zostało mi zbyt wiele czasu, gdyż 6 godzin później zamykano bramy. Bilety wstępu dawały możliwość zwiedzania Petry nawet przez 2-3 dni w tej samej cenie. Kiedy spotykałem osoby, mówiące iż 3 dni zwiedzały miasto i nadal całego nie zwiedziły, zastanawiałem się jak malutką cząstkę tego świata zobaczę Ja. I już odpowiadam. Zobaczyłem praktycznie wszystko, co było do zobaczenia. Oczywiście można było do wielu budowli wejść, na to jednak nie miałem czasu i ochoty. Więc większość oglądałem z zewnątrz. I myślę, że dużo mnie nie ominęło, gdyż otwarte dla ludzi były tylko małe groty i budowle. Skarbiec był niedostępny dla ludzi.

Na wejściu dostajemy mapkę wraz z fotografiami odwiedzanych zabytków. Szedłem szybkim tempem. I udało mi się zaliczyć nawet mało uczęszczane boczne szlaki. Petra robi wrażenie. Do tego jak wyobrazimy sobie, iż podobno tylko około 25% budowli zostało do tej pory odkryte, a reszta jest nam nadal nie znana, wywrze to na nas jeszcze większe wrażenie. Najpierw idziemy wąską ścieżką - kanionem i dochodzimy po około 20 minutach do Skarbca - największej atrakcji Petry. Potem kanion rozrzerza się i wychodzimy na otwartą przestrzeń. Można iść łatwą trasą dołem lub wejść na górę i mieć piękny widok - panoramę na całą Petrę. Skorzystałem z okazji. Nie jest to zbytnio uczęszczana trasa. Niektóre osoby wjeżdżały na wielbłądach z przewodnikiem. Można było wynająć sobie przewodnika. Dotarłem na górę. Mały Jordańczyk zrobił mi kilka fotek. Przy okazji zaproponował zakupy u niego w sklepie. Zacząłem schodzić na dół. Na trasie czekało na mnie kilka ciekawych miejsc. Dzięki temu, że poszedłem innym szlakiem, w drodze powrotnej mogłem podziwiać nowe atrakcje. Tak to bym musiał je powtórnie oglądać.

Następnie należało wspiąć się na górę, gdzie znajdowała się kolejna świątynia. Jeszcze wyżej umiejscowionych było kilka punktów widokowych, prześcigających się w nazwach " Best view ever" "Best view of the end of the world" " Better than best view of the end of the world". Miałem okazję zobaczyć wszystkie i sfotografować. Dużych różnic nie było. Widok na pustynię arabską. Zszedłem z powrotem na dół. Muzeum było zamknięte. Miałem już kierować się główną ścieżką z powrotem i oglądać miejsca, które mnie wcześniej ominęły, kiedy ujrzałem wąską ścieżką prowadzącą w nieznane miejsce. Ścieżka miała intrygującą nazwę "Snake path".  Zdecydowałem się nią podążać. Rzuciło mi się w oczy, że nie było żadnych turystów, tylko sami lokalesi. Zacząłem czuć się trochę nieswojo. W pewnym momencie na skałach ujrzałem całe rodziny, które zamieszkiwały w grotach. Zapytałem dzieciaki, dokąd prowadzi ta ścieżka. Powiedziały tylko "snake" i kazały iść za sobą. Podziękowałem. Nie chciałem ich angażować, bo wiedziałem, że będą oczekiwać bakszyszu. Jeden chłopiec nie posłuchał się i mnie poprowadził. W końcu ujrzałem głowę węża. Młodzieniec popstrykał sobie ze mną parę fotek, po czym wręczyłem mu bakszysz. Kilka dolarów, które wziął do rąk i zapytał co to jest. Rzucił mi pod nogi. Pogardzil. Chcial 100 dolarów:P Podniosłem pieniądze i zacząłem wracać do głównej drogi. Trasę umilał mi krzyk młodzieńca, że Allah mnie ukaże:) Z mojej strony brak komentarza:)

Doszedłem do głównej trasy. Miałem jeszcze około godziny czasu do zamknięcia wejścia. Dziwił mnie jednak fakt, że wciąż przychodziły nowe osoby. Choć było ich coraz mniej. Może gdzieś nocowały? Podobno odbywały się toury także nocą z pochodniami. Zobaczyłem kolejne starożytne budowle, w tym naprawdę imponujące wielkością dochodzącą do kilkudziesięciu metrów w pionie i kilkuset w szerokości. W końcu doszedłem do rozwidlenia, o którym wcześniej wspominałem. Od tego momentu zaczęła się powtórka z rozrywki. Wyszedłem z Petry. Byłem trochę zmęczony, ale i wniebowzięty, że miałem okazję ujrzeć takie cuda. Proszę sobie wyobrazić, że miasto powstało tysiące lat temu...w skałach. W czasach, gdy ludność miała tylko prymitywne narzędzia. Można się tylko zastanawiać, czy nie było w tym pomocy ze świata zewnętrznego:P

Warto z pewnością wybrać się do Petry. Jeżeli ktoś ma dobre tempo to powinien w ciągu 1 dnia zwiedzić całość. I jest  to tymbardziej realne, im wcześniej wyjdziemy z domu. Ja zacząłem około godziny 12. Wejście otwierają o 9 lub 10.. Kolorystyka, wielkość, proporcje - to wszystko wywiera ogromne wrażenie.

Wieczorem w pobliskim hostelu (mam chyba nawet ulotkę), czekała na nas kolacja w formie bufetu szwedzkiego. Wieczór spędziłem z nowo-poznanymi ludźmi z wielu rejonów świata. Było to osoby młodsze ode mnie, które widziały już prawie połowę kuli ziemksiej. To tylko motywuje do organizowania kolejnych podróży:)

Z rana ruszyłem busem z powrotem do Aqaby, mieszczącej się przy granicy z Izraelem. Dojechałem do samego dworca centralnego w mieście. Myślałem, że uda mi się dojść piechotą do granicy w Eilat. Jak wcześniej wspominałęm, miałem dość jordańskich taksówkarzy, szczególnie tych stancjonujących przy granicy. Miałem około 4 godzin, by zdążyć przekroczyć granicę. Zacząłem więc kierować się w stronę granicy. Po 40 minutach podjechał taksówkarz, który uświadomił mnie, iż do granicy jest jeszcze 7-8 km, a poza tym jest to teren wojskowy, ogrodzony i nie można się tam swobodnie poruszać - dojazd tylko pojazdem zmechanizowanym. Utargowałem dobrą cenę (nauczony doświadczeniem) i ruszyłem. Rzeczywiście było jak mówił. Taksówkarz jednak nie odpuścił. Na granicy poprosił o 2 dinary więcej, Odmówiłem z uśmiechem:P Po drodze opowiedział mi, że ma wiele potomków. Chyba około 8-10. Ciekawe, bo u nas raczej nie byłoby stać taksówkarza na utrzymanie tak licznej rodziny:) Ale to są inne realia.

Przekroczyłem granicę. Byłem z powrotem w Eilat. Tam również złapałem taksówkę i wydałem ostatnie izraelskie pieniądze na dojazd do granicy. Byłem znacznie przed czasem. Miałem około 2h wolnego. Przekroczyłem granicę z Egiptem. Na granicy spotkałem 1 osobę. To już postęp, gdyż 8 dni wczesniej nie było nikogo:) Gość byl zapalonym nurkiem i jechał do Dahabu na wakacje. Uzgodniliśmy, że bierzemy taksówkę i jedziemy razem. Tak też zrobiliśmy.

Opinie uczestników

    Wyraź swoją opinię

    *
    *

    Dodaj avatar:

    Nie wygrano pliku

    *

    * Pola wymagane

    Polecamy

    wyszukiwarka

    producenci

    wyświetl produkty
    wybranego producenta

    Wybierz producenta<

    Copyright 2014 - 2022

    © Surfski Kursy Windsurfingowe Wszelkie Prawa Zastrzeżone. All Rights Reserved

    Powered by